Mazurski Raj robi świetne pierwsze wrażenie – piękny teren, duży obiekt i mnóstwo atrakcji dla dzieci. Niestety po kilku dniach pobytu czar pryska. Przy cenach, jakie hotel sobie życzy, poziom usług jest zdecydowanie poniżej oczekiwań.
Sprzątanie pokoi – dramat. Pokój sprzątany bardzo pobieżnie, ani razu nieposłane łóżko, niewymienione kubki, a po kilku dniach pokój został posprzątany dopiero na naszą prośbę i to około 17:00. Brak telefonu w pokoju, więc do recepcji trzeba dzwonić z własnego telefonu. Do tego bardzo słaby internet i zasięg w całym obiekcie.
Gastronomia również mocno rozczarowuje. Zdarzał się zimny makaron dla dzieci, mnóstwo słodyczy przy każdym posiłku, a kolacje tematyczne – azjatycka czy włoska – zamiast być atrakcją, były po prostu niesmaczne. Moim zdaniem lepiej podać prostsze dania, ale dobrze ugotowane, niż na siłę organizować kuchnie tematyczne, których hotel nie potrafi przygotować na przyzwoitym poziomie. Menu jest dość powtarzalne i oparte głównie na tanich składnikach.
Restauracja Malinka podczas upałów to kolejny minus – ciemno, duszno i bardzo gorąco. Klimatyzacja w pokoju również nie działała prawidłowo, a w jednym z pokoi podczas pobytu po prostu przestała działać.
Na plus: świetna sala zabaw i dużo atrakcji dla dzieci. Niestety nawet tutaj zabrakło odpowiedniej opieki – zdarzało się, że osoba odpowiedzialna za salę po prostu z niej wychodziła, pozostawiając dzieci bez nadzoru.
Przy check-oucie nikt nawet nie zapytał, czy jesteśmy zadowoleni z pobytu.
Hotel ma ogromny potencjał, ale obecnie bardziej sprzedaje wrażenie niż jakość. Za tę cenę oczekuję znacznie lepszego sprzątania, jedzenia i przede wszystkim obsługi. Szkoda, bo miejsce naprawdę mogłoby być świetne. Po tym pobycie zdecydowanie nie planujemy wracać.